Od powstania Bioceltix zebrał już kilka mln USD od inwestorów prywatnych oraz w ramach publicznych grantów. Akcjonariusze wierzą w naszą wizję – jako jedna z pierwszych firm na świecie planujemy przejść pełną ścieżkę rejestracyjną w Europejskiej Agencji Leków dla weterynaryjnego produktu leczniczego, wykorzystującego jako substancję czynną komórki macierzyste. To prawdziwy przełom w weterynarii od lat oczekiwany przez rynek. Jesteśmy pierwszą spółką, która oprócz badań nad skutecznością komórek macierzystych, równolegle rozwinęła technologię ich wielkoskalowej hodowli.
Zanim podjęliśmy decyzję o upublicznieniu spółki, oczywiście rozważaliśmy finansowanie dłużne. Nie jest jednak żadną tajemnicą, że firmy na wczesnym etapie rozwoju, które nie generują dodatnich przepływów finansowych, zasadniczo nie mają możliwości obsługi takiego długu i nie posiadają zdolności kredytowej. W przypadku firm biotechnologicznych, w których pojawia się dodatkowe, naturalne dla branży ryzyko związane z badaniami naukowymi, pozyskanie finansowania jest wyjątkowo trudne. Na polskim rynku kapitałowym wciąż stosunkowo niewielu inwestorów akceptuje ten poziom ryzyka, szczególnie jeśli dochodzi do tego brak płynności charakterystyczny dla inwestycji prywatnych. W tym miejscu z pomocą przychodzi giełda.
Zdecydowaliśmy się na debiut giełdowy nie tylko ze względu na możliwość pozyskania dodatkowego finansowania, ale również przez wzgląd na wartość dodaną. Jako spółka notowana zwiększamy naszą transparentność i wiarygodność. Ma to duże znaczenie nie tylko dla inwestorów finansowych, ale dodatkowo pomoże nam budować silną pozycję w negocjacjach z potencjalnymi partnerami branżowymi. Będąc spółką giełdową jesteśmy w stanie skokowo zwiększyć krąg naszych potencjalnych inwestorów.